Bloog Wirtualna Polska
Są 1 278 192 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Witam wszystkich w Nowym Roku

środa, 01 stycznia 2014 13:13

Nie, to nie są skutki postanowień noworocznych, które zawsze uważałam za stresującą głupotę,bo to zazwyczaj do niczego dobrego nie prowadzi, poza zaniżaniem samooceny. Nie wracam do bloga ze względu na obietnice, które wiadomo, że złamię. Jeśli mnie najdzie, to coś napiszę, ale nie nastawiajmy się, że będzie to często.

 

Chciałam za to zareklamować fajne książki, które można kupić albo w empiku, albo w wydawnictwie e-bookowo. Gorąco polecam.

 

 http://www.e-bookowo.pl/nasi-autorzy/dorota-ostrowska.html

 

 

reklama2.png

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (17) | dodaj komentarz

Maraton

niedziela, 14 kwietnia 2013 14:36

Pisanie długodystansowego bloga stwarza pewne problemy, a jakich człowiek na początku drogi zupełnie nie zdaje sobie sprawy.  Kiedy coś wkurzy czy zaciekawi mnie na tyle, żeby poczuć grafomańską chęć podzielenia się myślami z resztą ludzkości, sprawdzam, czy ja przypadkiem ju z o tym  nie pisałam. Najczęściej stosowna notka tkwi gdzieś w zasobach sprzed kilku lat, chichocząc sobie złośliwie. Czasem stanowi spore zaskoczenie, bo nie jestem w stanie odgrzebać jej z pamięci, a jednak jest. Czyżby to skleroza w czystej postaci?

 

I tak oto tkwię przed laptopem, odrzucając kolejne tematy, jak stare rękawiczki.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
3
0

komentarze (13) | dodaj komentarz

Okoliczności przyrody

piątek, 05 kwietnia 2013 21:51

     Miastowe lale, do jakich niewątpliwie Pandorra się zalicza, na ogół mają bladawe pojęcie o przyrodzie. Nie żeby nie umiała odróżnić bociana od kormorana czy pszenicę od żyta, aż tak źle nie jest, ale pewne niedostatki dają się zauważyć.

 

     Pewnego dnia w środku szalejącej zimy, czyli tak jakoś w połowie marca, siedząca w wczesnym popołudniem w robocie Pandorra zauważyła za oknem Ptaszysko. Jeszcze było jasno i w dodatkowym świetle jarzeniówek padającym na zasypane na biało krzaczory popstrzone gdzieniegdzie czerwonymi kuleczkami nasion, owoców, czy jak to nazwać, siedziało nastroszone Coś. Coś poskubało kilka czerwonych kuleczek i zamarło, patrząc na równie zamarłą Pandorrę. Przez chwilę obie strony patrzyły sobie w oczy.

 

     - Popatrzcie co tam siedzi – powiedziała Pandorra do osób współprzebywających w pokoju, które jednak okazały umiarkowane zainteresowanie. ­– Ciekawe, co to.

 

     Jeden z panów optował za drozdem, jeden za szpakiem, panie uznały, że skoro to nie gołąb, to one się nie podejmują zgadywać i wszyscy wrócili do swoich zajęć.

 

     Ptaszysko przylatywało jeszcze przez kilka dni, wyjadając czerwone jagody i intrygując Pandorrę, która w końcu zasięgnęła opinii znajomego ornitologa.

 

     - To był kwiczoł, proszę pani – oznajmił ornitolog autorytatywnie, wysłuchawszy drobiazgowego opisu. Pandorrę wprawiło to w zdumienie. Była przekonana, ze kwiczoły odeszły w niebyt wraz z literaturą XIX wieku, kiedy to na pańskich stołach gościły takie potrawy, jak kwiczoł i w majątkach urządzano polowania.

    

    Ale żeby w XXI wieku, w środku dużego miasta takie zabytki... Pandorra poczuła się co najmniej jak pani dziedziczka. Nawet jeśli tylko kilkudniowa.

 


Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

O dobrych chęciach, którymi nic nie jest wybrukowane

niedziela, 31 marca 2013 13:40

Chciałam coś napisać. Naprawdę. Pomyślałam sobie, że was zadziwię, bo ostatnio wiele tu nie wrzucałam i moja aktywność byłaby zaskoczeniem dla większości z tych stałych czytelników, którzy jeszcze mnie nie porzucili.

 

Usiadłam na brzegu kanapy, przeglądając w myślach możliwe tematy, te gorące i te już przestygłe, problemy ludzkości i kosmitów, sprawy ciekawe i nudne, te excusez moi nabrzmiałe i te przebrzmiałe. Trawestujac znany tytuł można by rzec, że na brzegu mej kanapy usiadłam i płakałam, bo okazało się, że wszystko już było. Każdy temat okazał się dawno odkryty i opisany, niektóre w czasach, kiedy ludzkość przekazywała sobie teksty z ust do ust, choć raczej należałoby powiedzieć z ust do ucha, ale nich tam będzie. Wszystkie sprawy były wymiętolone przez wiele rąk i obślinione przez niezliczone rzesze pisarzy, od filozofów starożytnych po wrzód na dupie literatury, czyli współczesne gimanzjalistki grafomanki.

 

Nie będę więc pisać o fotoradarach, globalnym ociepleniu, wielkanocnych śnieżycach, głodzie w Burkina Faso (osoby ze starą maturą wiedzą gdzie to jest), piłce nożnej, ręcznej i wodnej, miłości odwzajemnionej i nieszczęśliwej, itede, itepe. Zupełnie nie czuję potrzeby powtarzania się po kimś.

 

W ogóle nic chwilowo nie napiszę, przynajmniej do czasu. Tak będzie chyba lepiej dla ludzkości.


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (7) | dodaj komentarz

O stadności zachowań, czyli kupą panowie

sobota, 23 marca 2013 13:34

          Wieść gminna niesie, że dawno, dawno temu żyli w naszym kraju szczęśliwi ludzie, którzy nie mieli pojęcia o istnieniu kanałów informacyjnych typu 24h. Podejrzewam, że dziennikarze również byli szczęśliwsi, skoro mieli do wypełnienia co najwyżej sto dwadzieścia minut na dobę. No bo wyobraźmy sobie takiego straceńca, który odpowiada za wypełnienie 24 godzin programu, czy ile tam sobie liczy ta ich szychta. Makabra!

          Wchodzi facet (albo babka, bez różnicy, ale trzymajmy się faceta), no więc wchodzi facet do roboty i czuje się trochę jak pisarz przed calutką ryzą niezapisanego papieru. Trzeba toto wypełnić jakąś treścią, ale o czym tu gadać, kiedy nic się nie dzieje? Posucha normalnie. Za komuny to można było chociaż długo i rozwlekle o tym, jak to pierwszy sekretarz odwiedził chlewnię, ubojnię, czy inny kurnik. Teraz to żaden nius. Gdyby się chociaż ta chlewnia zawaliła, ale skoro ją otworzyli, to nikogo nie obchodzi, poza potencjalnymi pracownikami.

            Facet wzdycha ciężko, gdy nagle dowiaduje się o czołowym zderzeniu dwóch autobusów.  Już był w ogródku, już witał się z gąską, a tymczasem autobusy były puste, trupów czy choćby rannych brak i znów nie ma niusa. Bo dziennikarze ponad wszystko potrzebują nieboszczyków. Im więcej, tym lepiej, a jak już chodzi o dzieci, to jest o czym mówić przynajmniej przez tydzień. Wywiady z rodzinami, sąsiadami, świadkami (nieważne czy coś widzieli, czy tylko słyszeli od szwagra), animacje komputerowe przebiegu wypadków (pod różnymi kątami, żeby każdy debil zrozumiał), opinie ekspertów i „ekspertów”, komentarze autorskie, oburzenie ministra, ministranta czy proboszcza i gotowe. Teraz powtórzyć to wszystko raz, drugi, piąty, pięćdziesiąty...

            W innych stacjach siedzą równie zdesperowani faceci, którzy nie mają o czym gadać, więc najmniejsza katastrofa to zbawienie. Puszczają takie same wywiady, animacje czy opinie i chociaż na jakiś czas mają z głowy problem czym zapełnić czas antenowy, skoro samymi reklamami się nie da.

           Nie byłoby w nim może jeszcze nic złego, gdyby dziennikarze wiedzieli kiedy przestać. Niestety każdy nius jest wałkowany do wymiotów u publiczności przez wszystkich tak samo i w koło Macieju. Rozumiem, że pokusa jest straszna, bo jeśli zrezygnujemy w ględzenia o Franciszku, to nagle zostaniemy z pustymi godzinami, których po pierwsze nie ma czym wypełnić, a po drugie i chyba ważniejsze – okażemy się mniej zaangażowani w sprawy kraju, świata, kościoła, sprawiedliwości i tak dalej...

           Ludzie odpuście czasem. Widzowie, to nie debile, którym trzeba serwować piętnaście razy to samo, żeby zrozumieli. Pokażcie czasem coś fajnego, dobrego, a chociażby innego niż całą reszta stacji. Dajcie sobie spokój z tą stadnością, doprowadzoną do absurdu.

           Albo po prostu zamknijcie te swoje całodobowe kanały, skoro nie umiecie ich sensownie wypełnić.

 

PS. Dzięki Creo za ostrogę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

piątek, 23 lutego 2018

Licznik odwiedzin:  1 553 167  

Kalendarzyk prawie małżeński

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Z dostawą do domu

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Pandorra jaka jest każdy widzi

Płeć - kobieta, niewątpliwie
Lat - ho ho i jeszcze trochę
Skąd - znienacka
Zainteresowania - umiem zamieniać rzeczy proste i niewinne w paskudne okropności
Adres - pandorra@wp.pl

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Facet

Pytamy.pl